sd logo

Za niecodziennym projektem domu-ogrodu, jaki powstanie w 2019 r. na poznańskim Sołaczu, stoi jedna z czołowych pracowni architektonicznych w Polsce – Ultra Architects. Jej twórcy, Tomasz Osięgłowski i Marcin Kościuch, znajdują się w gronie ekspertów, którzy budują program Architektury – nowego kierunku School of Form Uniwersytetu SWPS. W trakcie nauki studenci zetkną się z ich metodologią pracy oraz historiami stojącymi za nagradzanymi projektami. Pytamy Marcina Kościucha o idee przyświecające najnowszemu z nich.

Dom na Drzymały redefiniuje pojęcie „zielonego” budynku – będzie prawdziwie zielony. Zostanie obsadzonych blisko 6 tys. roślin. Traw, krzewów i drzew, tworzących wrażenie barwnej instalacji, która zmienia się wraz z porami roku. Dzięki zamontowanym w elewacji budkom lęgowym budynek, stanowić będzie również schronienie dla ptaków. Za niecodzienną realizacją domu-ogrodu w roli inwestora stanie firma Ebest.

Redakcja: Ogród to życie i dynamika. Jak będzie żył i zmieniał się dom-ogród w skali roku?

Marcin Kościuch: Gdziekolwiek nie projektuje się balkonów, ludzie obsadzają je naturalnie zielenią. Chcieliśmy im dać tę zieleń natychmiast. Porównywani jesteśmy ze Stefano Boerim i jego wieżami w Mediolanie. Tak, to ten sam pomysł. Ta sama idea. Trochę inaczej jest to u nas zaprojektowane. W Mediolanie donice są balustradami. U nas, góra donic jest na tym samym poziomie, co deski na tarasach, same tarasy odzielone są od donic ażurowymi balustradami, przez które zieleń może przerastać.

My po prostu unieśliśmy fragment podłoża, podnieśliśmy ogródek, budując wrażenie, że stoimy na tarasie, którego przedłużenie stanowi ogród. Nie można do niego wejść, ale można dotknąć liści. Bardzo ważne jest dla nas również to, że rośliny zostały dobrane tak, że są to rodzime gatunki. Śmiejemy się, że niektóre mają obce nazwy, ale występują u nas. Dobierane zostały tak, by ich liście ciekawie zmieniały barwy wraz z porami roku. Niektóre spadną na zimę, niektóre tylko zbrązowieją i będą trwały tak do wiosny. Gdzieniegdzie zostaną także dobrane gatunki zimolistne. Rośliny zostaną zasadzone w wersji dorosłej, może 20 proc. mniejszej od końcowej, żeby miały czas na zakorzenienie i własny rozwój. Jednak będą zasadniczo w takiej wielkości, jak na wizualizacji – a może nawet trochę większe. Chcemy, by wszystko w tym systemie żyło tak, jak żyje w ogrodzie.

Dom na Drzymały to nie tylko dosłowna zieleń. To także ekologia. Jak pogodzić trendy ekologiczne z technologicznymi, projektując dom mieszkalny?

W przypadku tego budynku przeznaczyliśmy pieniądze na proste podejście do ekologii. Być może byłby jeszcze bardziej „zielony”, gdybyśmy zaprojektowali go w postaci mocno technologicznej – nie wiemy tego. Ale nie zyskalibyśmy tego, co dają nam rośliny – zapachu, owadów, wilgoci, ptaków. Bardzo by nas ucieszył gdyby jakieś ptaki uwiły w tych roślinach gniazdo. Trzeba też dodać, że zieleń w tym projekcie nie powstała wyłącznie z powodu mody na taką architekturę.

Działka ta nie jest podłączona do kanalizacji spławnej. Musimy zatem w naszym budynku zachować wodę, która spadnie. Rośliny znakomicie ją przytrzymają. Oczywiście pojawią się rozsączacze, które rozprowadzą wodę w ziemi, ale część wody będzie służyła do podlewania ogrodu.



Jakie są pierwsze reakcje branży na tak niestandardowy projekt? Czy branża i czy mieszkańcy są gotowi na taki projekt?

W budynku znajduje się tylko 15 mieszkań. Myślę, że znajdziemy 15 rodzin, które nie chcą mieć plastiku i czystego wypolerowanego balkonu, bez jednego pyłku, ale kochają przyrodę i będą akceptowały zieleń. Nie pozostawimy zresztą jej samej – fachowa firma będzie miała nad nią opiekę i dwa razy w roku przeprowadzi odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne i konserwacyjne. Dom przeznaczony jest dla świadomych klientów. A jest ich coraz więcej. Po pokazaniu projektu, obserwujemy zresztą bardzo duże zainteresowanie.

solacz1
solacz2

Zdjęcia: materiały Ultra Architects

Spodziewaliśmy się tego. Proszę zobaczyć, przecież pierwsze, co się pojawia w nowo oddawanych budynkach to tuje w doniczkach i kwiaty. Ludzie uwielbiają zieleń, a my im dajemy ją gotową na start. To nie magia. Nie wynaleźliśmy niczego nowego, podobnie jak Stefano Boeri. Cofając się wcześniej – do lat 70-tych – SITE, czyli James Wines i Alison Sky, proponowali taką architekturę. Można się cofnąć bardziej – od tysięcy lat mamy przecież ideę wiszących ogrodów. Teraz jednak technologie dorosły i łatwiej jest zrealizować niestandardowe pomysły. Wszystkie rozwiązania związane z uszczelnieniem są tak dobre, że nie boimy się np. przeciekania.

Dom z jednej strony wtopi się w Sołacz, z drugiej – wyróżni. Czy chciałby Pan, aby stał się obiektem wycieczek jako przykład niestandardowej architektury?

(śmiech)

Architekt stara się po pierwsze zadowolić klienta. Ten inwestor pierwszy raz stawia coś w Poznaniu, i poprosił nas, byśmy zrobili coś, co zwróci na niego uwagę. I to chyba się udało (śmiech). Choć tak jak wspominałem wcześniej, pomysł ogrodu pojawił się jako odpowiedź na problem działki związany z koniecznością zatrzymania wody. Domniemany czy realny „feler” działki, jak widać, pomógł nam, w wybraniu ciekawego kierunku i staje się jego atutem.

 

Nasz rozmówca

258 marcin kosciuch

Marcin Kościuch – architekt, wspólnik pracowni architektonicznej – Ultra Architects, wykładowca School of Form Uniwersytetu SWPS. W 2009 r. otrzymał nagrodę EUROPE 40 UNDER 40 przyznawaną przez The European Centre for Architecture Art Design and Urban Studies oraz The Chicago Athenaeum: Museum of Architecture and Design najlepszym europejskim architektom przed „czterdziestką”. Laureat Nagrody Architektonicznej Polityki za rok 2013. Autor m.in. projektu Domu nad morzem, który otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie „Polski Cement w Architekturze” w 2013 r. oraz wyróżnienie w konkursie Stowarzyszenia Architektów Polskich o Nagrodę Roku 2013, Biura-Garażu nominowanego do finału konkursu „Building of the Year 2013” międzynarodowego portalu architektonicznego ArchDaily i Domku Mai wyróżnionego w konkursie Architizer A+Awards w 2013 r. Projektant wzorcowej termomodernizacji poznańskiego bloku na Osiedlu Chrobrego, która znalazła się w albumie „101 najciekawszych polskich budynków dekady”. Od 2002 roku jest członkiem Stowarzyszenia Architektów Polskich, a w latach 2006-2012 był wiceprezesem poznańskiego oddziału tego stowarzyszenia.