sd logo

W materiałach edukacyjnych ważna jest nie tylko treść, lecz także forma jej prezentacji. Nie każda służy efektywnemu uczeniu się. Jak zatem projektować materiały edukacyjne, które sprzyjają rozumieniu treści i zapamiętywaniu, nie wywołują nadmiernego obciążenia poznawczego i wzbudzają motywację do nauki? – odpowiedzi szukamy z mgr Małgorzatą Ciesielską, wykładowczynią na kierunku grafika na Uniwersytecie SWPS.

W teorii materiał edukacyjny ma służyć zdobywaniu wiedzy. W praktyce bywa często tak, że by zaczerpnąć z krynicy mądrości, trzeba się mocno natrudzić. I nie chodzi tu tylko o warstwę merytoryczną. W odbiorze informacji przeszkadzają typograficzne grzechy i grzeszki: nieodpowiednia kompozycja, dobór krojów pisma, zbyt wiele fontów i kolorów w jednym materiale. „Typografia musi często zwracać uwagę na samą siebie, żeby zachęcić do czytania. By jednak doszło do przeczytania, typografia powinna usunąć się w cień” – powtarzał Robert Bringhurst, poeta, autor i typograf. Czasem odbiór treści utrudniają ilustracje, których jest zbyt wiele. Albo nieodpowiedni format publikacji. Kontrowersyjne relacje tekstu i grafiki. To niuanse – powie ktoś. I nie będzie mieć racji, bo te „niuanse” są brzemienne w skutkach. W odbiorcach materiałów edukacyjnych (i nie tylko) wywołują one niepożądane obciążenie poznawcze, które sprawia, że proces edukacyjny nie przebiega tak, jak powinien – czyli efektywnie.

nasz elementarz zrzut

Rozkładówka z podręcznika do 1. klasy podstawowej | Źródło: www.naszelementarz.men.gov.pl.

O teorii obciążenia poznawczego

Tu nic nie ugramy – nasze zasoby poznawcze są ograniczone, a to oznacza, że powinniśmy gospodarować nimi oszczędnie. Czyli nie rozmieniać się na drobne, szczególnie jeśli chcemy zdobyć nową wiedzę. W innym przypadku dojdzie do przeciążenia poznawczego, które zbadał i opisał w późnych latach 80. psycholog John Sweller. Sformułował on teorię obciążenia poznawczego (CLT, cognitive load theory), która dziś jest wykorzystywana między innymi w projektowaniu materiałów dydaktycznych, stron internetowych, multimediów.

Możemy wyróżnić trzy typy obciążenia poznawczego: zewnętrzne, wewnętrzne oraz właściwe. – Obciążenie zewnętrzne może wywoływać nadmiarowa forma graficzna, skomplikowana instrukcja zadania, zbędne tło i bodźce dźwiękowe. Takie ładunki dodatkowe angażują nasze zasoby poznawcze, których potrzebujemy do przetwarzania istotnych informacji – mówi Małgorzata Ciesielska.

Z kolei obciążenie wewnętrzne wynika z charakteru zadania edukacyjnego. – Jeśli jest ono skomplikowane, a my nie mamy wystarczającej wiedzy i doświadczenia, to zużywamy wiele zasobów poznawczych, by je rozwiązać. Zgodnie z teorią, obciążenie wewnętrzne należy optymalizować, czyli dostosowywać trudność zadania poznawczego do poziomu osoby przyswajającej wiedzę – zaznacza.

W procesie uczenia się kluczowe jest obciążenie właściwe, dzięki któremu powstają stałe struktury wiedzy – gdy informacje zostały efektywnie przetworzone i zintegrowane w pamięci długotrwałej. – To sytuacja najbardziej pożądana z punktu widzenia uczącego się. Jednak do efektywnego uczenia się nie dojdzie w sytuacji przeciążenia poznawczego, które powstaje, kiedy zasoby pamięci roboczej są nadmiernie angażowane przez ładunki dodatkowe generujące obciążenie zewnętrzne podkreśla.

– Teoria obciążenia poznawczego opiera się na naturalnych ograniczeniach umysłu, które wynikają w dużej mierze z charakteru pamięci roboczej. Nowa informacja może być w niej przechowywana maksymalnie przez 20 sekund, Jeśli po tym czasie nie zostanie ona zapamiętana, czyli nie trafi do pamięci długotrwałej, zanika bezpowrotnie. W pamięci roboczej możemy przeprowadzać jednocześnie od 2 do 4 różnych procesów poznawczych, np. porównywać coś, a ilość elementów, które mogą być przechowywane szacuje się na 7+_2 – tego ograniczenia pamięci roboczej doświadczamy, np. gdy chcemy zapamiętać numer telefonu dłuższy niż 7 cyfr. Te ograniczenia wynikają z naszej naturalnej struktury poznawczej, a nie warunków zewnętrznych – wyjaśnia.

„Sztuka nauczania i opracowania materiałów edukacyjnych to sztuka zmniejszania obciążeń” – powiedział ilustrator Marcin Oleksak w wywiadzie dla Newsweek Psychologia. Na czym ta sztuka polega?

Grafika – czy mniej zawsze znaczy lepiej?

Poznawcze teorie uczenia się i liczne badania potwierdzają, że sposób projektowania materiałów edukacyjnych wpływa na efektywność uczenia. – Niedawno przeprowadziłam badanie pilotażowe dotyczące użycia nadmiarowych elementów graficznych w materiałach edukacyjnych. Porównałam efektywność czytania i zapamiętywania informacji w dwóch grupach. W pierwszej uczniowie otrzymali materiał bogato ilustrowany, w drugiej – pozbawiony ilustracji. Uczniowie z pierwszej grupy rozwiązali zadanie o połowę szybciej niż uczniowie z drugiej grupy. Ponadto ci ostatni podczas rozwiązywania zadań popełnili o 80 proc. więcej błędów – mówi Małgorzata Ciesielska. – Grafika w materiałach edukacyjnych jest potrzebna pod warunkiem, że stanowi formę wizualnej podpowiedzi, uzupełnia treść lub ułatwia orientację w tekście. Jeśli jest zbyt angażująca i zbędna dla zrozumienia treści, należałoby z niej zrezygnować – dodaje.

Jak wygląda kwestia wzajemnej relacji tekstu i grafiki? – Ciekawe badania przeprowadzono na dzieciach uczących się czytać w wieku 6-7 lat, kiedy są jeszcze na etapie dekodowania liter. Jedna grupa otrzymała materiał bogato ilustrowany, gdzie ilustracje nawiązywały do treści czytanki, druga tekst bez ilustracji, trzecia – tekst z ilustracją, ale nie była ona związana tematycznie z treścią. Okazało się, że w testach umiejętności czytania najlepsze wyniki osiągnęły dzieci, które otrzymały materiał bez ilustracji. Dobrze wypadły też dzieci, które czytały tekst opatrzony ilustracją, ale niepowiązaną z nią tematycznie. Badanie dowodzi, że dla dzieci, które są na etapie dekodowania liter, ilustracja nie sprzyja nauce czytania, może być jednak ignorowana, gdy nie angażuje nadmiernie dziecka przez brak związku z treścią czytanki. Należy jednak podkreślić, że ilustracja nie jest wskazana, jedynie w przypadku, gdy naszym celem jest tylko trening czytania. Ilustracja spełnia także inne ważne funkcje w rozwoju języka, m.in. motywuje do swobodnych wypowiedzi, rozbudza wyobraźnię, jest źródłem cennych informacji, dlatego nie należy z niej całkiem rezygnować w materiałach edukacyjnych – zaznacza.

Poznawcze teorie uczenia się i liczne badania potwierdzają, że sposób projektowania materiałów edukacyjnych wpływa na efektywność uczenia.

Layout a nauka

Duże znaczenie ma przestrzenne rozmieszczenie informacji, czyli uporządkowanie tekstu w sposób logiczny oraz odpowiednie relacje między tekstem a grafiką, np. diagramem, schematem, wykresem. – W projektowaniu layoutów edukacyjnych wskazane jest używania graficznych elementów pozwalających na zorientowanie się w strukturze tekstu, takich jak np. strzałki, podkreślenie, użycie koloru. Zaleca się także używanie grafik, w których treść jest zintegrowana z grafiką. Sprzyjają one bardziej efektywnemu uczeniu się, niż te, w których tekst jest umieszczony oddzielnie, np. pod lub nad diagramem. W takiej sytuacji niepotrzebnie angażujemy zasoby poznawcze na utrzymanie w pamięci roboczej fragmentów treści, które następnie musimy odnieść do odpowiedniego fragmentu grafiki, by w efekcie połączyć je w jedną całość – tłumaczy.

Czy nadmiar elementów wizualnych w jednakowym stopniu wpływa na wszystkich odbiorców? – W teorii obciążenia poznawczego podkreśla się, że forma graficzna jest szczególnie istotna w przypadku materiałów przeznaczonych dzieci, które zaczynają edukację oraz dorosłych, którzy wdrażają się w nową dziedzinę wiedzy. Natomiast ekspertom w danej dziedzinie nadmiarowe bodźce graficzne nie przeszkadzają w przyswajaniu nowych informacji – zaznacza.

Czas na przykład, historyczny, bliski dzieciom, choć dorosłym też może się spodobać. „Elementarz”, podręcznik do nauki czytania i pisania autorstwa Mariana Falskiego, doczekał się wielu wydań, między innymi w 1971 i 1974 roku. We wcześniejszym wydaniu ilustracja litery A przedstawiała rozszczekanego psa Asa na tle: zieleni, budynków gospodarczych, krzątającego się gospodarza.

W późniejszym wydaniu pies jest już pokazany bez kontekstu. Uwaga odbiorców skupia się więc tylko na nim. – Projektując materiały edukacyjne Należy zawsze mieć na uwadze, co jest celem danego zadania. Jeśli ma ono pobudzać wyobraźnię u dziecka, to bogaty kontekst ilustracyjny jest jak najbardziej wskazany. Jeśli zaś materiał ma służyć nauce czytania, to wszelkie dodatkowe elementy graficzne będą je rozpraszać – dodaje.

elementarz 3
elementarz nowy

Ilustracje z „Elementarza” Mariana Falskiego, po lewej wydanie z 1971 roku, po prawej – z 1974. | Źródło: www.book.hipopotamstudio.pl

Krój pisma też ma znaczenie

Jeśli opracowanie typograficzne publikacji jest nieudane, to kto cierpi? Użytkownik, oczywiście. Jak projektant może mu wyjść naprzeciw? – Z badań wynika, że lepiej czytamy to, co znamy. W materiałach edukacyjnych zaleca się więc wykorzystywanie krojów pisma, do których jesteśmy przyzwyczajeni oraz takich, które zapewniają wyrazistość poszczególnych znaków, szczególnie tych które są do siebie podobne takie jak np. l i I czy e, c, o – zaznacza Ciesielska.

Dużą rolę odgrywa tu efekt ekspozycji – reguła sformułowana przez Roberta Zajonca, która mówi o tym, że im częściej jesteśmy wystawieni na działanie bodźca, tym bardziej zaczynamy go lubić. Dzieje się to mimowolnie, poza udziałem świadomości. Czy zawrotną popularność Times New Roman można wytłumaczyć efektem ekspozycji? Ten krój pisma zaprojektował w 1931 roku Stanley Morison dla magazynu „The Times”. Pismo to miało być na tyle wąskie, żeby jak najwięcej liter zmieściło się w ciasnych łamach gazety – jaka oszczędność na druku! Dziś Times New Roman jest powszechnie wykorzystywany, także do składu książek, czyli wbrew pierwotnemu przeznaczeniu.

„Poprzez częsty kontakt użytkownika z Times New Roman krój ten jest afektywnie pozytywnie odbierany, mimo iż funkcjonalnie został zaprojektowany do innych celów” – pisze Małgorzata Ciesielska w artykule „Emocjonalne życie liter. Nieświadomy wpływ właściwości pisma na preferencje”, który ukazał się w książce „Badanie i projektowanie komunikacji 4” pod redakcją Annette Siemes i Michała Grecha. Kij ma jednak dwa końce – im więcej Times New Roman na co dzień, tym liczniejsze grono osób mu niechętnych, o czym świadczą także inne badania nad efektem ekspozycji. Wynika z nich, że nadmiernie eksponowane bodźce z czasem były negatywnie odbierane przez badanych na poziomie afektywnym.

W teorii obciążenia poznawczego podkreśla się, że forma graficzna jest szczególnie istotna w przypadku materiałów przeznaczonych dzieci, które zaczynają edukację oraz dorosłych, którzy wdrażają się w nową dziedzinę wiedzy.

Znowu, od tej reguły są wyjątki. Daniel M. Oppenheimer, Erikk B. Vaughan i Connor Diemand przeprowadzili w 2010 roku eksperyment, w którym poprosili studentów, by przeczytali z kartki informacje dotyczące dwóch fikcyjnych gatunków zwierząt, a następnie je zapamiętali. Informacje o pierwszym gatunku były zapisane 12-punktowym krojem pisma Comic Sans lub Bodoni w kolorze szarym, o drugim – 16-punktowym Arial w kolorze czarnym. Wydawałoby się, że zadanie gorzej pójdzie osobom, które musiały zmierzyć się z mało czytelną ym wersją z krojem Comic Sans (na marginesie, jednym z najbardziej nielubianych krojów pisma przez projektantów) i Bodoni. Osoby te zapamiętały jednak o 14 proc. więcej informacji niż te z drugiej grupy, które teoretycznie miały ułatwione zadanie. „Okazuje się, że brak subiektywnego odczucia łatwości w przetwarzaniu informacji prowadzi do przetwarzania materiału percepcyjnego na głębszym poziomie i w efekcie do lepszego zapamiętania treści” – podsumowuje Ciesielska. Dowodzi tego także współczesny projekt i badania związane z krojem pisma Sans Forgetica, który powstał z myślą, by ułatwiać zapamiętywanie (dowiedz się więcej na ten temat).

Na zewnętrzne obciążenie poznawcze w wymiarze wizualnym, poza kompozycją czy rodzajem grafik może wpływać także rodzaj i stopień bieli papieru, technika druku, interlinia, tracking (tzw. światło), kerning. Wszystkie te elementy decydują o tym, czy użytkownik będzie mógł efektywnie korzystać z materiałów edukacyjnych, czy zmarnuje swoje cenne zasoby poznawcze na walkę z „graficznymi przeszkodami”. Co może zrobić projektant, aby pomóc użytkownikowi? Może powinien ufać nie tylko swojej intuicji, lecz także badaniom naukowców?

258 Małgorzata Ciesielska

mgr Małgorzata Ciesielska – ukończyła grafikę na ASP we Wrocławiu oraz pedagogikę na Uniwersytecie Śląskim. Praktycznie zajmuje się projektowaniem, głównie typografią. Badawczo i naukowo interesuje się systemami orientacji wizualnej oraz projektowaniem materiałów edukacyjnych i pomocy dydaktycznych. W ramach doktoratu zajmuje się badaniem wizualnych aspektów materiałów graficznych w kontekście poznawczych teorii uczenia się.

Tekst: Ewa Pluta