sd logo

Szybko, byle szybciej. Więcej kolekcji, to większy zysk. Koszty środowiskowe i społeczne można zamieść pod dywan. To fast fashion – śmieciowa moda oparta na polityce krótkich kolekcji. W kontrze do niej powstają marki modowe, w których DNA są wartości i zrównoważony rozwój. Czy etyczna moda jest możliwa? – odpowiedzi szukamy razem z Aleksandrą Bąkowską, autorką bloga o odpowiedzialnej modzie olabakowska.com, konsultantką biznesową. 

Etyka i moda – czy mogą iść w parze?

Etyczna moda, czyli jaka? Taka, którą od lat tworzy i propaguje Stella McCartney. Z politowaniem kiwano głowami, gdy w 2001 projektantka zakładała swoją markę, deklarując, że nie będzie używać naturalnych skór i futer. Dziś bycie eko to dla wielu nie tylko moda, lecz jedyny możliwy sposób na życie. McCartney teraz pracuje nad wegańskim jedwabiem. I dużo mówi – na kongresach, szczytach klimatycznych, seminariach, wykładach. O czym tak rozprawia? O grzechach i grzeszkach przemysłu modowego, który jest drugim po przemyśle paliwowym największym trucicielem środowiska. O fast fashion, szybkiej modzie odpowiedzialnej za nadprodukcję ubrań. O skandalicznych warunkach, w jakich pracują robotnicy w przemyśle modowym. Wreszcie, o potrzebie zrównoważonej i odpowiedzialnej mody.

Wielu słucha z uwagą McCartney, ale w duchu myśli, że jest utopistką, która snuje wizje nowej lepszej mody, nie patrząc na realia rynkowe. – Jestem zaskoczona tym, jak popularne stało się ostatnio pojęcie etycznej mody. Czy idą za tym realne zmiany? – zastanawia się Aleksandra Bąkowska. – Warto rozważyć, co stoi za pojęciem praktyk etycznego biznesu, które jest znacznie szersze niż etyczna moda. Jeśli wierzymy, że biznes może być odpowiedzialny społecznie i oparty na wartościach innych niż wyłącznie dążenie do zysku za wszelka cenę, to również w dziedzinie mody taka zmiana jest możliwa – dodaje.

Co zatem kryje się pod rewolucją w dziedzinie mody? – Etyczna moda oznacza dla mnie odnoszenie się do wartości moralnych i budowanie zgodnie z nimi swojej marki. Wszystko to w oparciu o zrównoważony rozwój – pojęcie niezwykle ważne, ale mocno nadużywane i trywializowane przez korporacje – podkreśla Bąkowska.

Zrównoważony rozwój – czyli sposób gospodarowania, w którym zaspokojenie potrzeb obecnego pokolenia nie zmniejszy szans zaspokojenia potrzeb przyszłych pokoleń – to pojęcie obce światu fast fashion. Tu panują inne zasady.

PRZECZYTAJ TEŻ: O PROJEKTOWANIU ZORIENTOWANYM NA CZŁOWIEKA

Szybko, jeszcze szybciej

Tu wielkie koncerny odzieżowe stosują politykę krótkich kolekcji. Czyli ubrania reklamowane przed świętami jako nowość, po ich zakończeniu trafiają na wyprzedaż, po czym pojawia się nowa kolekcja. 25 dni – tyle średnio trwa życie jednej sztuki odzieży marki Zara: od projektu, przez szycie, po transport do miejsca docelowego, wreszcie sprzedaż. ASOS i Boohoo, brytyjskie marki odzieżowe nieobecne na polskim rynku, są jeszcze szybsze niż giganci z Hiszpanii i Szwecji. I to im się opłaca – raport Goldman Sachs, przygotowany na zlecenie magazynu „Quartz”, podaje, że Boohoo dzięki polityce krótkich kolekcji w 2016 roku zanotowała 30-procentowy wzrost sprzedaży, ASOS – prawie 20-proc. Inditex (właściciel marki Zara), Primark, Ted Baker, Debenhams zostali w tyle, a H&M, Marks & Spencer i OVS zakończyli rok na minusie.

W parze z szybkością idzie ilość – każdego roku produkuje się 150 bilionów sztuk odzieży. To pociąga za sobą gigantyczne marnotrawstwo. Niesprzedane ubrania firmy wyrzucają na śmietnik. Często je niszczą. Czasem palą, co ujawnili dziennikarze szwedzkiej telewizji SVT. Tamtejszy H&M w 2016 roku puścił z dymem 19 ton ubrań. To dane pochodzące wyłącznie z jednej spalarni, więc ostatecznie liczba ta może być dużo większa. Jak tłumaczył się odzieżowy potentat z wizerunkowej wpadki? Ubrania były uszkodzone przez wodę i pleśń, podniszczone w trakcie transportu i… zawierały szkodliwe chemikalia.

Etyczna moda oznacza dla mnie odnoszenie się do wartości moralnych i budowanie zgodnie z nimi swojej marki. Wszystko to w oparciu o zrównoważony rozwój – pojęcie niezwykle ważne, ale mocno nadużywane i trywializowane przez korporacje

Tekstylne odpady generują też sami konsumenci, którzy poddają się dyktaturze ciągłej nowości, na co pozwalają przystępne ceny ubrań. Ale nie tylko w tym należy upatrywać sukcesu szybkiej mody. – W społeczeństwach rozwiniętych podstawowa funkcja odzieży, czyli okrywanie ciała i zapewnienie mu komfortu termicznego, jest najmniej ważna. Poprzez ubiór pokazujemy swój status społeczny. Zakupy są też formą spędzania czasu w grupie czy z bliskimi. Często nagradzamy się nową bluzką lub sukienką za ciężki dzień w pracy – podkreśla Bąkowska. – To, co nosimy, w pewien sposób nas określa. Możemy kupować kolejne ubrania i nie przejmować się kosztami społecznymi i środowiskowymi. Możemy też na zakupach włączyć myślenie o konsekwencjach swoich działań. Daleka jednak jestem od oceniania ludzi kupujących w sieciówkach. Etyczna moda to aktualnie drogi trend, dostępny dla wyższej klasy średniej. Z kolei żeby dobrze ubrać się w second handzie, czyli równie etycznie i znacznie taniej, trzeba mieć czas oraz dostęp do ciekawych sklepów – zasoby dla wielu również ograniczone – zaznacza.

Dokąd nas zaprowadzi fast fashion? – Przed przemysłem modowym stoi wiele wyzwań. Tak jak każda inna branża, przyczynia się on do niszczenia środowiska, eksploatacji zasobów naturalnych i ludzkich, zmniejszenia bioróżnorodności itd. Prowadzi do rozwarstwienia społecznego, zwiększania podziałów między najbogatszymi a najbiedniejszymi. Często opiera się on na niewolniczej pracy, którą wykonują także ofiary handlu ludźmi. Jednocześnie moda stara się zaspokoić coraz większe potrzeby coraz liczniejszej populacji. Bez zrównoważonego rozwoju nasza planeta może nie przetrwać w obecnych granicach, a już na pewno przyszłe pokolenia będą korzystać z mocno uszczuplonych zasobów – mówi Bąkowska.

Czasem wystarczy jeden kamyczek, by poruszyć lawinę. Czy jest nim proste pytanie: „Who made my clothes?”.

Kto uszył twoje ubranie?

Czy przed katastrofą budowlaną (zawaliła się fabryka tekstylna, w której nielegalnie dobudowano trzy piętra) w bangladeskim Szabharze w 2013 roku pytano, kto szyje ubrania sprzedawane głównie w dużych sieciach odzieżowych? Raczej nieśmiało. Przeważnie nie silono się na znalezienie odpowiedzi. Tragedia, w której zginęło 1127 osób (głównie kobiet szwaczek), a 2500 zostało rannych, wywołała falę protestów na całym świecie. Oburzano się na łamanie praw pracowniczych i przepisów BHP. Pod wpływem nacisków 31 marek odzieżowych, m.in. H&M, Zara, C&A, Marks & Spencer, Primark, zobowiązało się do poprawy warunków pracy w fabrykach tekstylnych w Bangladeszu. Czy było to tylko doraźny greenwashing, CSR naprędce skonstruowany przez sztab PR-owców? – trudno powiedzieć. Można jednak przypuszczać, że 2013 rok był przełomowy. To wtedy powstał ruch, w którym tli się potencjał „ucywilizowania” przemysłu modowego. W jego awangardzie kroczy brytyjska organizacja Fashion Revolution, która nakłania przedstawicieli branży odzieżowej do produkowania zgodnie z zasadami fair trade i wdrażania w życie odpowiedzialnych praktyk modowych. A konsumentów zachęca, by czasem zadali sobie proste pytanie: „Who made my clothes?”.

Zwiększania świadomości kupujących to jedno, drugie to nakłanianie ich do zmiany przyzwyczajeń. Fashion Revolution proponuje, by 2019 roku wszyscy, którym etyczna moda leży na sercu, wdrożyli w życie projekt Haulternative. Ma on stanowić alternatywę dla popularnych w sieci hauli zakupowych, w których influencerki i youtuberki pokazują, co udało im się upolować na zakupach.

Haulternative to również odświeżenie garderoby, ale bez zakupów. Po co nakręcać konsumpcję, skoro ubraniami można się wymieniać i dzielić (swap), przerabiać je samodzielnie, odkrywając uroki krawiectwa (DIY), skorzystać z kreacji z drugiej ręki (second hand), pokochać to, co mamy już w szafie (love story), w kreatywny sposób naprawić zniszczone spodnie (fashion fix), albo zaakceptować to, że są przetarte w kolanie, bo to ślad po nauce jazdy na deskorolce (broken & beautiful), osobista historia odciśnięta w bawełnie. Nowy ciuch? Tak, ale należy wybierać marki etyczne, odpowiedzialne i transparentne (ethical). Czy takie istnieją?

ZOBACZ WIDEO: PROJEKTOWANIE JAKO TWORZENIE ŚWIATA

Czy polska moda jest etyczna?

– Póki co projektanci i marki modowe opierają swój biznes na sprzedaży coraz większej liczby sztuk odzieży, a o zrównoważonej produkcji myślą w sposób realistyczny i ostrożny – nie mogą ryzykować utratą zysków. Mimo to marki muszą starać się bilansować swój ślad środowiskowy i społeczny. Wybierać materiały, które pochodzą z recyklingu albo które można potem przetworzyć, organiczne i ze zrównoważonych upraw, trwałe, bez toksycznych substancji. Dążyć do zapewnienia pracownikom godnych warunków pracy na każdym etapie łańcucha dostaw. Na początek wystarczy jedno z tych działań. Tylko tyle i aż tyle – zaznacza Bąkowska.

Wyśrubowane kryteria? Są marki modowe, które je spełniają. Można się było o tym przekonać podczas tegorocznego Berlin Fashion Week. Wystawa „Wear Polish” to przegląd etycznej mody znad Wisły w wydaniu sześciu firm: Nago, Orska, Pat Guzik, Surplus, Szymańska i Wearso Organic.

Nago proponuje ubrania ponadczasowe i klasyczne, które można dowolnie ze sobą zestawiać. Odpadają więc gonitwa za trendami i codzienne modowe rozterki. Jest za to dużo przyjemność dla zmysłów, którą daje kontakt z naturalnymi materiałami, takimi jak organiczna bawełna, tencel i cupro. Ten ostatni to tzw. dobra wełna, które pozyskuje się z części bawełny przeznaczanej dotychczas na odpad. Nago testuje teraz rozpuszczalne metki. Uwaga, roztwór z metką będzie można wypić!

O tym, jak się zdrowo nosić, sporo może powiedzieć Aleksandra Waś, twórczyni marki Wearso Organic. Jej kolekcje powstają z bawełny pochodzącej z certyfikowanych plantacji. Nie jest ona nasączana toksycznymi substancjami.

Z kolei za sytuującymi się na pograniczu sztuki i mody projektami Surplus stoi Magda Buczek, artystka i aktywistka. Bliskie są jej idee postwzrostu, czyli modelu socjoekonomicznego, w którym ograniczenie konsumpcji i produkcji ma prowadzić do zwiększenia jakości życia. W swoich projektach wykorzystuje wyłączne ubrania z drugiego obiegu, na które nanosi polityczno-poetyckie hasła. Noszenie T-shirtów czy bluz staje się więc swoistym performance’em.

Do problemu nadprodukcji odwołują się także projekty Pat Guzik, nagrodzonej za pomysły na zrównoważoną modę w konkursie Eco Chic Design Award 15/16. Projektantka tworzy barwne patchworki z używanych ubrań, łącząc modę uliczną z modą luksusową.

Etyczna moda oznacza też powrót do autorskiego rzemiosła. Katarzyna Szymańska wszystkie swetry i dodatki wykonuje całkowicie ręcznie i z najwyższej jakości surowców: alpaki, kaszmiru, wełny, moheru z jedwabiem. Anna Orska własnoręcznie tworzy biżuterię, inspiracje czerpiąc z podróży.

Oczywiście jedna jaskółka wiosny nie czyni. Nie ma się co łudzić, że etyczna moda zaprezentowana w Berlinie trafia do szerokiego grona odbiorców. Trudno oczekiwać, że akcje takie jak Haulternative wstrząsną światem. Nie znaczy to jednak, że dla fast fashion nie ma dostępnej alternatywy. – Na popularności nie traci vintage. Jest coraz więcej platform oferujących produkty używane, dobre jakościowo lub luksusowe. Można ich używać przez lata, a potem nawet zarobić na sprzedaży, jednocześnie ograniczając konsumpcję nowych rzeczy. Produkt krąży w obiegu zamkniętym, co stanowi miłą odmianę dla dominującej kultury jednorazowego użytku – zaznacza Bąkowska.

I oto też chodzi w etycznej modzie – by choć odrobinę podkopać dominację kultury jednorazowego użytku.

258 OLA BAKOWSKA

Aleksandra Bąkowska – autorka bloga olabakowska.com o innowacjach i modzie zrównoważonej. Absolwentka projektowania ubioru na Łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, stypendystka programu Młoda Polska 2017 Narodowego Centrum Kultury. Absolwentka kierunku Innovation Management w Central Saint Martins w Londynie, gdzie do niedawna badała, jak liderzy wdrażają cele zrównoważonego rozwoju w sposób, który integruje odpowiedzialność społeczną i środowiskową z celami biznesowymi. Obecnie pracuje jako konsultant biznesowy w Londynie i niezależna organizatorka wydarzeń, uczestniczka debat z przedstawicielami świata biznesu, organizacji pozarządowych i twórcami oraz twórczyniami aktywnymi na polu innowacji społecznej i odpowiedzialności środowiskowej.

Odpowiedzialność projektanta i jego rola w kształtowaniu świata – zapraszamy na spotkanie

Interesujesz się odpowiedzialnym designem? Zapraszamy na bezpłatne spotkania w ramach nowej odsłony Strefy Designu Uniwersytetu SWPS. Beata Wilczek opowie o roli dotyku w projektowaniu mody. Michał Bachowski, design manager i creative content manager serwisu NOIZZ.pl, przybliży design empatyczny. Projektant Damian Konieczny poruszy temat projektowania w przemyśle odzieżowym.

20 marca
18.00
spotkanie

 

Tekst: Ewa Pluta. Zdjęcie: Unsplash.com